Tag: Film
Secondo impacto!
by Sandtalker on sty.12, 2010, under Życie
No, to drugi wpis (nie licząc tego z września). Tym razem o filmach i mały bonus (możecie przeczytać posta, albo sprawdzić tagi :>). Dwie pełnometrażówki , które ostatnio przyciągały sporo uwagi publicznej, a przynajmniej przyciągnęły moją: Avatar i Parnassus.
Zacznijmy od Parnassusa. Najwięcej spodziewałem się właśnie po nim. „Ostatni film Heatha Ledgera! Wspaniałe animacje! Geniusz! Musisz zobaczyć!”. Kpina. Ale nie aż tak, żeby na niego w ogóle nie iść albo piracić za kilka tygodni. Był przereklamowany, to jego główna wada. Ogólnie ciekawy pomysł i wykonanie, chociaż nie powalało na nogi.
Film zrobiony w klimacie współczesnej Anglii (a przynajmniej mówili z angielskim akcentem i wszędzie było brudno :>). Ciekawe, bo większość „wielkich” filmów to teraz obraz którejś metropolii USA. Anglia była ostatnio w Harrym Potterze, nie?* Nie chcę psuć zabawy i opowiadać co tam w filmie można zobaczyć dlatego mówię prosto z mostu: do kina i oglądać :) I dopiero ocenicie. Tylko błagam, nie oglądajcie trailerów ani nie słuchajcie czyichś ocen. To nie ma być widowiskowy nieśmiertelnik. Obraz starć Bogów z Tytanami. To po prostu ciekawa opowieść (tylko narratora brak). I tak proponuję ten film traktować :)
A teraz Avatar. Będzie krótko, bo mi się spieszy. Mistrz! Geniusz! Nawet moi rodzice powiedzieli, że to najlepszy film jaki oglądali. Efekty, muzyka, idea, realizacja.. Naprawdę świetne! I tu kłania się nie-pokazywanie możliwości i prawdziwej duszy filmu w trailerach. Bo po co. One mają zachęcić, pokazać kawałek w ten sposób, żeby człowiek miał ochotę na więcej. Zabrakło ostatniego elementu, więc na film poszliśmy tak naprawdę przypadkiem.
Oryginalnie mieliśmy z Agatką iść właśnie na Parnassusa, ale okazało się, że sala pełna, w dodatku dość mała, więc musielibyśmy siedzieć gdzieś z boku z kiepskim widokiem. A jak miejsca z Avatarem? Spytałem się, zobaczyłem miejsca i uznałem to za znak Boga! W loży dla VIPów był wyłom. Puste miejsca w środkowym rzędzie sięgały do jego środka. No co, Wy byście się nie zdecydowali? 2 bilety, 20 minut do filmu. Akurat chwila, żeby kupić popcorn, coś do picia i zagrzać sobie siedzenie. I potem się zaczęło..
Prosty wstęp, kilka słów wytłumaczenia dlaczego on, a nie ktoś inny i czemu w ogóle tam jest i co ma robić. Dobry pomysł. Bez zbędnych ceregieli. Widz od razu się orientuje gdzie jest i co ma myśleć. Potem akcja się rozwinęła i zaczęło się robić ciekawie. Gra aktorska i teksty pokazywały zachwyt tamtym światem, Pandorą, a jak wiemy zachwyt, jeżeli jest dobrze ugruntowany, to oddziałuje na inne osoby. Także na mnie. Naprawdę dobrze przemyślany ten „drugi świat”, a w trakcie filmu dowiadujemy się o nim o wiele więcej, dzięki czemu całość wydaję się być naprawdę realistyczna (przynajmniej logicznie, gdyby takie rzeczy były możliwe, a może są? Kto wie, może kiedyś znajdziemy taką fajną planetkę..). Ogólnie rzecz biorąc. Film trzyma się kupy. Trzeba na niego iść :) Naprawdę. A teraz, hop! Z wygodnego krzesła/fotela/łóżka i do kina! Nie polecam żadnej sieci kin, ale ten film trzeba zobaczyć w 3D. Bez tego traci 3/4 swojego uroku.
A teraz ten bonus. Google Chrome OS. Zainstalowałem go sobie na Pendriv’ie i zaraz będę go testował! Hah! Tak! Dawno chciałem do niego się dorwać i teraz mam okazję. Podobno po sieci już lata, ale teraz go zobaczyłem jako „Hit wydania” w PC World Computer. A potem chwilę pomykam na xBox’ie, który mój brat pożyczył specjalnie dla mnie :) No, to cya!
*) Przepraszam za umieszczenie Harrego Pottera w folderze „wielkie filmy”, nawet, jeżeli to tylko ironia :( Książka była lepsza :D
